Lampa błyskowa – ale jaka?

Szybka odpowiedź jest taka: Jeśli nie potrzebujesz automatyki, za to chcesz się kreatywnie pobawić radiowym wyzwalaniem, wybór jest prosty: YONGNUO YN560-IV. A konkretnie od razu co najmniej dwie takie lampy, żeby wykorzystać możliwości, jakie daje wbudowany radiowy system wyzwalania. Jeśli potrzebujesz automatykę, najlepiej jest kupić lampę tego samego producenta, co aparat, choćby najtańszą.

Prędzej czy później większość fotoamatorów staje przed problemem, skąd wziąć więcej światła. Nie wszystko da się sfotografować w świetle zastanym, a nawet jak się da, to dodatkowe źródła światła i kontrola nad nimi może dać wiele frajdy. Różne mogą być dodatkowe źródła światła, ale dziś popatrzmy na lampy błyskowe.

Po pierwsze, możesz nauczyć się, w jaki sposób wykorzystywać lampę, którą masz wbudowaną w swój aparat (chyba że nie masz). Istnieje kilka ciekawych sposobów, pomysłów i sztuczek, które pozwalają wykorzystać taką lampę bardzo sensownie i ze świetnymi efektami. Ale bardzo szybko poczujesz, że to za mało. I wtedy pojawi się myśl – a może kupić dodatkową lampę błyskową? A zaraz potem pojawi się zimny prysznic, bo lampy błyskowe są przeważnie dość drogie, albo bardzo drogie, a dodatkowo nie wiadomo, którą wybrać i dlaczego. Jeśli właśnie jesteś w takim miejscu i potrzebujesz pomocy, to czytaj dalej!

Przykładem lampy, od której fotoamator może zacząć swoją przygodę z błyskaniem, jest YONGNUO YN560-IV. Kupiłem tę lampę jako pilne uzupełnienie moich lamp do pracy w studio i przy reportażach. Nie potrzebowałem kolejnej „firmowej” drogiej lampy, tylko czegoś, co po prostu błyśnie w odpowiednim momencie z odpowiednią siłą, najlepiej sterowane zdalnie. Ta lampa spełniła wszystkie wymagania, a nawet więcej. To fajna opcja dla kogoś, kto żadnej lampy jeszcze nie ma, a chciałby zacząć od czegoś przede wszystkim taniego.

Co takiego świetnego jest w tej lampie?

  • Po pierwsze i przede wszystkim: wbudowany fantastyczny radiowy system, który jest jednocześnie nadajnikiem i odbiornikiem. Kupiłem od razu cztery takie lampy. Mogę teraz robić takie rzeczy: trzy z nich oświetlają scenę, a czwartą mam na aparacie. Używając wbudowanego sterownika radiowego steruję wszystkimi tymi czterema lampami, każdą niezależnie, i nie muszę do nich podchodzić, żeby zmienić moc błysku czy zoom palnika. Dokupiłem też osobny sterownik YN-560-TX – używam go wtedy, gdy nie potrzebuję lampy na aparacie, a w zamian mam lżej. Dodatkowo sterownik może zarządzać większą liczbą grup lamp, gdyby ktoś potrzebował.
  • Cena! Dla większości fotoamatorów pewnie główny czynnik przy podejmowaniu decyzji. Widziałem jeszcze tańsze lampy, ale ta jest według mnie właśnie „złotym środkiem” między tanim „byle czym” a bardzo drogimi lampami „wiodących producentów”. Komplet czterech lamp z wbudowanym sterowaniem radiowym i dodatkowym sterownikiem kosztował mnie mniej więcej tyle samo, co jedna przeciętna systemowa lampa(!).
  • Jakość wykonania i wyposażenie. Na tle „wiodących producentów” nie ma się czego wstydzić. Dostajemy standardowy futerał i podstawkę (podstawka ma nawet gwint statywowy). Lampa ma wbudowany odbłyśnik i dyfuzor, które można wysunąć w razie potrzeby. Jakość użytych materiałów i całości wykonania nie odstaje niczym od „profesjonalnych” lamp. Gdyby jeszcze dorzucili chociaż ze dwa filtry kolorowe (tak jak w Nikonie SB-700), to byłaby pełnia szczęścia.
  • „Ruchliwość” głowicy. Można ją obrócić w dowolnym kierunku (to główna zaleta, dla której się kupuje dodatkową lampę), może brakuje tylko możliwości pochylenia w dół (o ile to komuś potrzebne).
  • Fotocela, a dzięki niej możliwość zdalnego wyzwalania (błyskiem innej lampy, także tej wbudowanej w aparat). To druga główna zaleta, dla której warto mieć dodatkową lampę. Jeszcze nie testowałem, ale prawdopodobnie można dzięki temu używać tej lampy nawet z najprostszymi kompaktami kupionymi w „sklepie nie dla idiotów” czy w markecie z czerwonym owadem w kropki w logo.
  • Prostota obsługi. Jak ktoś już pracował z jakimiś lampami, nie musi do instrukcji zaglądać. Choć oczywiście warto, bo bez instrukcji paru rzeczy nie będziesz w stanie zrobić, albo nie będziesz wiedzieć, że się da.
  • Kompatybilność. Tę lampę da się podłączyć prawdopodobnie do każdego aparatu ze standardową stopką flesza. A zdalnie można ją wyzwolić prawdopodobnie każdym aparatem, który ma jakąś lampę wbudowaną.
  • Gniazdo PC – do synchronizacji przez kabel.
  • Możliwość zasilania przez kabel.
  • Moc błysku. Jest jaka jest, każdy musi sam ocenić, czy mu wystarczy. Moim zdaniem, fotoamatorowi wystarczy aż nadto.
  • Możliwość zoomowania palnikiem głowicy, dzięki czemu możemy bardziej kontrolować błysk.
  • Możliwość włączenia sygnalizacji dźwiękowej (przy pracy w studio oraz zdalnej czasem się przydaje).
  • Możliwość włączenia trybu ignorującego przedbłyski, które są wysyłane przez niektóre lampy w celu „zbadania” fotografowanej sceny (choć nie wiem, na ile skutecznie ten tryb działa, bo z moim aparatem nie było akurat potrzeby włączania tego trybu).
  • Tryb stroboskopowy, w którym możesz kazać lampie błysnąć pożądaną ilość razy w wyznaczonym czasie (np. ustawiasz, żeby błysnęła 7 razy w ciągu 2 sekund). Zastosowania tej funkcji są ograniczone jedynie Twoją kreatywnością i wyobraźnią (za jakiś czas wstawię tu zdjęcia ilustrujące różne możliwości i tryby działania lamp błyskowych, tej w szczególności).

Jak dla mnie największą zaletą tej lampy są różne opcje wyzwalania jej zdalnie, z kablem lub bez. Można ją wyzwolić przez kabel (przez stopkę lub przez gniazdo PC). Można ją wyzwolić błyskiem innej lampy. Można ją oczywiście wyzwolić wbudowanym radiowym wyzwalaczem, który jest jednocześnie sterownikiem innych lamp.

Wady (naciągane):

  • Brak kolorowych filtrów w wyposażeniu (można sobie radzić inaczej, jak ktoś musi używać filtrów).
  • Brak automatyki, ale przecież nie dla automatyki kupujemy taką lampę – możesz dopłacić i mieć model tej firmy z automatyką – i tak nadal o połowę tańszy od „firmowego”.
  • Brak wspomagania autofocusa.
  • Maksymalny czas czuwania – 1 godzina. Wolałbym, żeby była opcja czuwania bez ograniczeń.

Największą wadą (ale przy tej cenie to żadna wada…) jest oczywiście brak automatyki. Jednak pamiętaj, że automatyka przydaje się w niektórych sytuacjach, a w innych wręcz przeciwnie. Bardzo często sterowanie manualne jest lepszym rozwiązaniem, więc i tak często z niego korzystam, także w lampach, które automatykę mają (także przy dynamicznym reportażu!). Podobnie jak automatyka aparatu – automatyka lampy często się myli. Jeśli tylko mam możliwość, to i tak wolę ustawić moc błysku ręcznie, podobnie jak inne parametry w aparacie. A jeśli ktoś szuka lampy z automatyką, może dopłacić i kupić model tego producenta z automatyką – i tak będzie o połowę taniej od lampy „firmowej” (nie wiem tylko, na ile dobrze ta automatyka wtedy działa, to inna sprawa).

Krótko mówiąc, jeśli ktoś szuka dodatkowej lampy do swojego już istniejącego systemu, albo swojej pierwszej lampy do nauki błyskania, to tę lampę gorąco polecam. I najlepiej od razu kupić co najmniej dwie, żeby w pełni wykorzystać zalety radiowego wyzwalania lamp. Prawdopodobnie będą to najlepiej wydane pieniądze na ten cel.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *